niedziela, 26 września 2010

Inwestowanie kontrariańskie

No to się doczekaliśmy. W piątek indeksy giełdowe z zapałem wzniosły się na szczyty i ustanowiły nowe rekordy. Zarówno WIG jak i WIG 20 nie były tak wysoko od 2 lat.


Mam wrażenie, że indeksy rosną wbrew fundamentom. Wiadomości napływające z gospodarki są alarmujące:

W tym kontekście wzrosty na giełdach dziwią. Myślę, że warto więc odświeżyć sobie ideę inwestowania kontrariańskiego.


Co to jest inwestowanie kontrariańskie?

Inwestowanie kontrariańskie to po prostu gra wbrew panującemu trendowi. Inwestowanie kontrariańskie opiera się na założeniu, że większość nie zawsze ma rację i ma skłonności do przesady. Dzieje się to szczególnie w czasach hossy i bessy a także przy tworzeniu wszelkiego rodzaju baniek spekulacyjnych. Obecnie może się zdarzyć, że inwestorzy zachęceni wzrostami będą na wyścigi kupować akcje, nie zwracając uwagi na ryzyko. Taki mechanizm doprowadza do sytuacji, w której ceny akcji na giełdach znacznie przekraczają ich realną wartość. Nieuchronnie doprowadza to do bańki spekulacyjnej, która nagle pęka i powoduje nagłe spadki, a więc i straty drobnych inwestorów. Przed podjęciem decyzji o kupnie akcji należy sobie zawsze zadać pytanie, czy na pewno są warte tej ceny.

Nagonka medialna

Wszelkiego rodzaju bańki spekulacyjne napędzane są przez media. Siła mediów jest bowiem niezaprzeczalna. Media kształtują ludzkie zachowania i obyczaje, często mają także wpływ na decyzje inwestycyjne. W związku z pobiciem 2 - letnich szczytów coraz więcej pojawia się artykułów wieszczących kolejną hossę na rynku akcji. Jestem przekonany, że w przypadku kontynuacji trendu nagonka medialna się nasili. Wtedy na giełdzie pojawi się wielu żądnych zysków, którzy w efekcie staną się tylko dawcami kapitału.

Historia

W połowie 2007 roku indeks WIG przekroczył poziom 65 000 punktów. Był to szczyt ostatniej hossy, której doświadczyliśmy na polskim rynku akcji. Był to też okres wzmożonych zakupów przez drobnych inwestorów, którzy myśleli, że akcje będą rosnąć wiecznie. Akcje i jednostki uczestnictwa w funduszach akcyjnych kupowały osoby, które o giełdzie nie miały pojęcia. Na początku 2009 roku indeks WIG prawie otarł się o poziom 20 000 punktów. Najwięksi pechowcy stracili 70 % kapitału. Zarobił ten, kto zagrał wbrew tłumowi.

David Dreman


David Dreman to chodzący przykład tego, że na kontrariańskiej strategii inwestowania można nieźle zarobić. Przez 15 lat, kiedy zarządzał funduszem Dreman Value Management, średnia roczna stopa zwrotu jego inwestycji wyniosła 16,7 %, wobec 8,9 %, o które wzrósł indeks S&P 500. W ciągu tych 15 lat inwestycji aż przez 13 lat osiągnął zyski. David Dreman uważał, że większość nie zawsze ma rację, ponieważ inwestorów cechuje nadmierna pewność siebie i przecenianie własnych umiejętności. Opisał on zjawisko nadreaktywności, która tworzy bańki giełdowe. David Dreman sugerował kupno akcji, które inni odrzucają i sprzedaż tych, do których inni są przekonani. Co ciekawe David Dreman nie korzystał z analizy technicznej.

Dwa obszary inwestycji kontrariańskich

Inwestowanie kontrariańskie ma swoje dwa obszary - dobór spółek i wyczucie rynku.

Wyczucie rynku (market timing) opiera się na przewidzeniu tendencji na giełdzie. Objawia się to zwłaszcza na szczytach hossy i bessy. Wtedy szczególnie należy się mieć na baczności. Inwestowanie kontrariańskie w tym obszarze polega na zmniejszaniu udziału akcji w portfelu w czasach wzrostu i dokupowania akcji, gdy mocno spadają. Kupuj, gdy inni się wycofują - głoszą kontrarianie.

Dobór spółek (stock picking) polega na wyszukaniu "zapomnianych spółek". David Dreman wybierał jedynie spółki o najniższych wartościach wskaźników C/WK, C/Z i C/PG. Wyszukiwał tylko zyskowne spółki, które płacą dywidendę. Spośród wybranych spółek wybierał tylko ok. 45 - 60, w które inwestował. Wszystkie zakupione spółki bardzo szczegółowo analizował. Uważał on, że cena akcji tych spółek nie zawsze jest racjonalna, a gracze w panice sprzedaży mogli nadmiernie ją zdołować. David Dreman zdawał sobie sprawę, że dużo więcej mógłby zarobić na małych spółkach, jednak ze względu na wielkość kapitału inwestował tylko w duże spółki. Drobnym inwestorom jest więc dużo łatwiej.


Kiedy sprzedawać?

Wg kontrariańskiej strategii inwestowania istnieją 3 kryteria sprzedaży:

  • wskaźnik C/Z spółki osiągnął średnią rynkową;
  • w fundamentach spółki pojawiają się niekorzystne zmiany;
  • spółka przez dłuższy czas pozostaje w konsolidacji - przesiadamy się wtedy na inne spółki.
Wnioski

Inwestowanie kontrariańskie wiąże się z dużym ryzykiem. Nie opłaca się grać ciągle wbrew rynkowi, bo nie o to chodzi. Przeciw rynkowi opłaca się grać tylko wtedy, gdy ma się przeczucie, że większość się myli.

Źródła:

Dla zainteresowanych ideą inwestowania kontrariańskiego podaję ciekawe źródła:

8 komentarzy:

  1. Samym przeczuciem, że większość nie ma racji bym się nie kierował :).

    W każdym razie jest to typowy przykład konfliktu dwóch reguł gry na giełdzie: inwestuj przeciw trendowi vs nie staraj się na siłę przeciwstawiać rynkowi.

    Do samego grania na kontrę, poza C/Z i fundamentami, dodałbym jeszcze aspekt AT. Jeżeli na dodatek zbliżamy się do istotnego oporu, warto przemyśleć swoją pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Krzysztof

    Nie jestem przekonany co do możliwości zastosowania AT w tym przypadku. Inwestowania kontrariańskie z założenia jest długoterminowe, więc wg mnie AT nie będzie tu pomocne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Strategia z założenia jest długoterminowa, ale pozycję trzeba chyba zająć bardzo szybko. "Większość" chyba najczęściej myli się "nagle", tzn. albo mamy euforię zakupów albo panikę wyprzedaży. I to jest chyba najwyraźniejszy sygnał dla tej strategii.

    Zarówno euforia jak i panika trwają stosunkowo krótko, więc czasu jest mało. I właśnie w tym momencie wspierałbym się wykresem.

    Natomiast co do zamykania pozycji, zgoda, tutaj termin jest długi, zwłaszcza jeżeli zajęło się odwrotną pozycję na samym początku gwałtownego ruchu.

    To są moje przemyślenia "na szybko", po przeczytaniu samego posta. Źródeł nie czytałem, więc pewnie się mylę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Krzyzof

    Wcale nie myślę, że się mylisz. Po prostu dyskutuję, żeby coś konstruktywnego z tego wyszło. Po co gadać z kimś, kto jest tego samego zdania?

    Po chwili zastanowienia myślę, że kupno w okolicach ważnego oporu ma sens. Tylko dlaczego Dreman i inni guru z tego nie korzystali?

    Guru oczywiście dysponowali ogromnym kapitałem. Zajmowanie pozycji trwało zapewne co najmniej kilka sesji. W naszych warunkach opory mogą bardziej się przydać.

    Może problemem w naszym przypadku będzie brak wsparć czy oporów? Inwestowanie kontrariańskie opiera się na inwestowaniu w niechciane, zapomniane akcje. Czy w przypadku takich walorów analiza techniczna wysyła jeszcze jakieś sygnały? Pytam, bo pewnie wiesz lepiej niż ja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Inwestowanie w niechciane i zapomniane akcje kojarzy mi się trochę z grzankami ;).

    Ja raczej to widziałbym jako przeciwstawianie się gwałtownym ruchom nawet na dużych spółkach (czy nawet samych indeksach). Tzn. nie dawać się euforii/panice, nie wsiadać na siłę do pędzącego pociągu, tylko odczekać chwilę i zająć odwrotną pozycję.

    Dla mnie to trochę za ryzykowne, ale skoro są tacy to w ten sposób zarabiają to pewnie wiedzą co robią.

    Ja mam niestety jedynie swoją intuicję :).

    OdpowiedzUsuń
  6. @ Krzysztof

    Inwestowanie kontrariańskie polega na kupnie przecenionych spółek o idealnej sytuacji fundamentalnej. W artykule wymieniono Polrest czyli spółkę, która zbankrutowała. To całkiem co innego.

    Przeciwstawiać można się pojedynczym spółkom lub indeksom. Nie ma z tym problemu. Najlepsze efekty może to przynieść właśnie na mniejszych spółkach. Maluchy na pewno łatwiej zbankrutują, ale potencjalny zysk jest o wiele wyższy.

    Skoro ryzyko Ci nie odpowiada, to lepiej nie próbuj inwestować w ten sposób. Każdy inwestor powinien dobrać strategię pod siebie, a nie odwrotnie. Zarabiać można w różny sposób - siebie nie da się zmienić.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoje zdanie. Nie musisz się logować.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...